Z aplikacji Uber możemy korzystać w Poznaniu już nieco ponad 2 lata. Po raz pierwszy mogliśmy zamówić przejazd przy pomocy tej aplikacji dokładnie 5 listopada 2015 roku. Uber wprowadza właśnie pewne zmiany w opłatach i w samej aplikacji.
Najważniejsza zmiana dotyczy wprowadzenia opłaty za dłuższe niż 2 minuty oczekiwanie na pasażera po dojechaniu na miejsce. Nie jest to duża kwota, bo gdy nie pojawimy się w samochodzie i nie rozpoczniemy jazdy w tym czasie, zapłacimy 0,25 zł za minutę.
Warto przy tej okazji przypomnieć, że kierowca czeka na nas po dojechaniu maksymalnie 5 minut. Gdy ten czas minie kurs może zostać przez niego anulowany, a my zapłacimy 10,00 zł.
Także pasażer może anulować przejazd. Do tej pory bezpłatnie mogliśmy zrobić to do 5 minut, a po tym czasie płaciliśmy za anulację 10,00 złotych. Kwota się nie zmieniła, ale teraz będziemy mieli na zmianę decyzji tylko 2 minuty.
To dobra zmiana nie tylko dla nas, ale także dla pasażerów – komentuje kierowca Ubera, z którym dzisiaj rozmawialiśmy – zbyt długie oczekiwanie na pasażera powodowało blokowanie samochodu dla innych, a to mogło powodować pojawianie się tzw. stawek dynamicznych.
Nieco odmienne zdanie mogą mieć jednak sami pasażerowie. Czy spowoduje to rezygnację przez nich z usług, do których już zdążyli się przyzwyczaić? Na to pytanie nie otrzymamy raczej odpowiedzi, ponieważ sama spółka Uber jest, delikatnie mówiąc, oszczędna w ujawnianiu tego typu informacji.
Jadąc samochodem zamówionym w ramach usługi Uber Pop zapłacimy 4,00 zł opłaty początkowej, 1,30 zł za każdy kilometr i 0,25 zł za każdą minutę jazdy. Opłata minimalna to 10,00 złotych, ale dotyczy ona tylko bardzo krótkich kursów.
Rezygnuję z Ubera!
1. Samochody przyjeżdzają stare, brudne i zaniedbane.
2. Kierowcy wyglądają jak „szuszwole” co zerwali się z budowy. Ostatnio 2x, zawsze przyjechał jakiś nie świeży palacz papierosów.
3. Ceny są zmienne. W poniedziałek rano, za kurs na lotnisko zapłaciłem 31zł, gdzie taksówka kosztuje 17-20 zł.
4. Wczoraj o 20:35 zamówiłem kurs z lotniska. Dostałem komunikat, że usługa zostanie wykonana ok. 20:58. Pasuje mi więc kliknąłem OK. Po minucie dostałem wiadomość, że kierowca będzie za 3 min. Nic już nie mogłem zrobić w tej „cwanej” aplikacji. Wyszedłem z lotniska i szukam samochodu, który ma po mnie przyjechać. O 20:47 komunikat, że kierowca anulował kurs. Ty ch… pomyślałem. Nie to nie… wziąłem normalną taksówkę i za 20 zł zawiozła mnie do domu. Była czysta, kierowca normalnie ubrany i pachnący.
Już pod domem dostałem SMS-a, że Uber dziękuje i zaprasza ponownie oraz że anulowanie kursu kosztuje 10zł.
4. Właśnie skasowałem aplikację… żeby nie kusiła.
Widzę, że poniżej jakiś wąsacz się żali
Czasem wystarczy tylko zadzwonić do kierowcy i potwierdzić, że za chwilkę się będzie – uważam, że jest to uczciwe, kiedy kierowca dostaje jakieś pieniądze za to, że ja się spóźniłam
Do TOM ja notorycznie mam tak z zwykłymi taksówkami
Nie zrezygnuje z ubera – z taksiarzami zawsze były tylko problemy